Kierunek polnoc czyli szkocki przerywnik


Policzylam, ze pomiedzy nasza wyprawa na Kube w 2013 a dniem dzisiejszym odwiedzilismy piec kolejnych krajow. Podrozowanie jakos tak weszlo nam w krew :) Czasami sa to wypady weekendowe, innymi razy kilkutygodniowe ale zawsze przywozimy z nich mase zdjec i jeszcze wiecej wspomnien. W planach tez jest co nieco ;) I tak sobie pomyslalam, ze fajnie by bylo zgromadzic te wszystkie wyjazdowe pamiatki w jednym miejscu.
Dlatego Kierunek Kuba oficalnie zmienia dzisiaj nazwe na Kierunek Kuba i Reszta Swiata i pojawiac sie tu beda opisy, wrazenia i zdjecia nie tylko z goracej wyspy (chociaz do opisu Kuby na pewno wroce, obiecuje) ale takze z innych kierunkow.
Zaczynam od najbardziej aktualnego wypadu - miejsca, gdzie wlasnie jestesmy - Szkockich Highlands. Mimo, ze w Szkocji mieszkamy juz od ponad dekady to jakos nigdy nie mamy dosc jej zwiedzania. Szczegolnie polnocne gorzyste tereny kraju zachwycaja i ...nie moga sie znudzic. Nawet szkocka pogoda juz nam nie straszna ;) Chociaz ostatnie dwa dni daly nam pogodowo niezle w kosc. Jesli porownac tutejsza aure do kraty (szkockiej oczywiscie ;)) to bylaby to kratka z przewaga szaro-burych kolorow, z malutka domieszka rudosci ;)
Dolina Glencoe pograzona w chmurach i szarosci...caly wczorajszy dzien
Prawie cala droga minela nam w deszczu, z malenka przerwa, ktora natychmiast wykorzystalismy na przystanek w zamku Doune Castle. Sredniowieczne zamczysko jest znane milosnikom Monty Pythona - to tutaj nakrecono film Monty Python i Swiety Gral. A w 2009 roku zamek 'zagral' w pilotowym odcinku serialu Games of Thrones.
W chmurach i deszczu Doune Castle prezentowal sie troche ponuro i tajemniczo... Nam najbardziej spodobala sie 'sciezka' prowadzaca brzegiem murow i po dachu zamku, niestety czesciowo tylko dostepna dla turystow. Musielismy zadowolic sie kilkoma krokami wzdluz chodniczka na dachu :)
Puzzle z Doune Castle ;)

W planach mielismy tez krotki przystanek w Fort William i wjazd kolejka gorska na szczyt Aonach Mor. I znowu pogoda pokrzyzowala nam plany...Z powodu wiatru kolejka caly dzien nieczynna.  Nie pozostalo wiec nic innego jak pojechac (w deszczu i egipskich ciemnosciach) do celu. Za baze wypadowa wybralismy sobie miasteczko na poludniowym koniuszku jeziora Loch Ness - Fort Augustus. Stad bedziemy szukac najslynniejszego potwora Wysp Brytyjskich - Nessiego, wyruszymy na wedrowke przez jedna z najpiekniejszych szkockich dolin - Glen Affric i byc moze zakosztujemy bialego szalenstwa... O ile pogoda na to pozwoli i wczesniej nie utoniemy w deszczu :)

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza