Tam, gdzie drzewa maja wlosy


'Mamo, mamo, zobacz! Temu drzewu wyrastaja wlosy!' - podekscytowanym glosem oznajmila Zuzia wskazujac paluszkiem wysoko, wysoko na pien strzelistej sosny. I rzeczywiscie - kora drzewa pokryta byla kepkami zielonych dlugich porostow, ladnie 'uczesanych' w jednym kierunku. Potem znalezlismy kolejne wlochate drzewo i jeszcze jedno...byla ich cala masa. Nigdy niczego takiego nie widzielismy! Przez moment poczulismy sie nawet jak nastepcy Davida Attenborough, odkrywajacy nieznane dotad gatunki flory ;))

Takie wlochate, kilkusetletnie drzewa zobaczyc mozna w Glen Affric, ktore to miejsce wbrew pozorom, nie ma nic wspolnego z Afryka :) Gleann Afraig w jezyku Gaelic oznacza 'Doline nakrapianego drewna' i polozone jest okolo dwudziestu kilometrow na zachod od jeziora Loch Ness. 'Nakrapiane drewno' pochodzi ze szkockich sosen, potomkow archaicznego lasu kaledonskiego, porastajacego przed tysiacami lat niemalze caly obszar Szkocji. Dzisiaj tych wyjatkowych drzew pozostalo bardzo niewiele a najwieksze ich skupisko jest wlasnie w tej dolinie. Najstarsze szkockie sosny z Glen Affric, ktore pamietaja jeszcze wojny klanow sprzed 200-300 lat, nazywane sa pieszczotliwie 'babciami' i maja pieknie powyginane konary i uksztaltowane korony. Sylwetka przypominaja nieco akacje z Afrykanskiej sawanny...wiec moze cos jednak jest w tej nazwie doliny: Glen Affric? ;)
Od bardzo dlugiego czasu marzylam o wizycie w Dolinie Nakrapianego Drewna. Dotad zawsze bylo za daleko, nie po drodze...I jak to czasami bywa z marzeniami, ze kiedy w koncu udalo sie nam je spelnic to...poczulismy sie odrobine zawiedzeni. Glen Affric uznawany jest za jedna z najpiekniejszych dolin szkockich, o niepowtarzalnym charakterze. Jednak na nas zrobil odrobine ponure wrazenie. Zapewne przyczynila sie do tego pogoda albo raczej jej brak :) Trafilismy na pochmurny, szary dzien, szczyty gor calkowicie przykryte chmurami i stalowe niebo odbijajace sie w wodach jeziora. Wspielismy sie na punkt widokowy ale panorama ginela za ciezkimi chmurami. Widok bajkowy, ale z lekka niepokojacy! Taki z bajki o zlej czarownicy raczej niz o dobrej wrozce ;) To prawda - krajobraz Glen Affric jest wyjatkowy, ma w sobie cos majestatycznego i surowego. I jestem przekonana, ze w sloncu wygladalby cudownie. Zeby go w pelni docenic, zobaczyc we wszystkich kolorach (a nie tylko we wszystkich odcieniach szarosci ;) obiecalismy sobie, ze musimy tam wrocic o innej, bardziej pogodowo przychylnej porze roku. Moze juz wiosna? ;) Ale wlochate sosny o pieknych sylwetkach zapamietamy na dlugo! :))
Ladna fryzrura? ;)
Kaledonskie wiekowe sosny na tle szczytu Mam Sodhail

Loch Affric
Krajobraz osnuty chmurami...
Surowo ale pieknie :)
Jak myslicie - jaka trase wybiora Zuzia i Rysiu? Latwa czy kamienista? ;)

A w dole niewiedoczna rzeka Affric (ja tez jej nie widzialam robiac zdjecie - inaczej dzieci nie siedzialyby na skalkach!;))

Do zobaczenia :)


Brak komentarzy

Publikowanie komentarza